Lofoty – jak dojechać i co zobaczyć w 4 dni

Kiedy jechać na Lofoty? Informacje praktyczne

Archipelag położony na Morzu Norweskim u północno-zachodnich wybrzeży Norwegii to jedno z najpiękniejszych miejsc w jakich byliśmy. Ten mierzący 112 kilometrów pas górzystych wysp i małych wysepek oddzielony jest cieśninami od archipelagu Vesterålen i reszty lądu. Lofoty zajmują powierzchnię 1227 km², zamieszkiwane są przez ok. 24 500 ludzi i dzielą się na kilka głównych wysp:

  • Austvågøy (526,7 km²),  
  • Vestvågøy (411,1 km²),
  • Moskenesøya (185,9 km²),
  • Flakstadøya (109,8 km²),
  • Gimsøya (46,4 km²).      

Etymologia samej nazwy Lofotów wzięła się od kształtu archipelagu, który przypomina stopę rysia – w staronordyckim Lófót znajdziemy cześć „”, oznaczającą rysia, zaś druga „fótr” to stopa. Początkowo nazwę tę nosiła wyspa Vestvågøy, a z czasem zaczęto tak nazywać cały archipelag. Stolicą i głównym portem tego łańcucha wysp jest Svolvær, położone na największej wyspie Austvågøy. Na Moskenesøya znajduje się natomiast miasteczko o jednej z najkrótszych nazw na świecie – Å.

Średnia dzienna temperatura waha się w ciągu roku od 0,2 stopnia Celsjusza w najzimniejszym miesiącu lutym, do 13,6 stopnia w najcieplejszym lipcu. Miesiącem z największą średnią opadów jest listopad (97 mm), a najmniej deszczu spada w czerwcu (37 mm). Średnio najmniej dni z opadami powyżej 1 mm występuje w maju i czerwcu – 9 dni, a najwięcej w październiku – 17 dni. Sezon turystyczny trwa więc tutaj trzy miesiące  – począwszy od czerwca, podczas którego możemy cieszyć się niezachodzącym słońcem (dzień polarny), przez stosunkowo najcieplejszy lipiec, a kończąc na sierpniu, w którym możemy już nawet zaobserwować zorzę polarną.

My swoją podróż na Lofoty zaplanowaliśmy na drugą część naszej wyprawy na koło podbiegunowe, będąc na archipelagu przez 5 dni na przełomie lipca i sierpnia. Wcześniej 7 dni spędziliśmy na trekkingu w Kungsleden, gdzie solidnie zmęczyliśmy nasze organizmy, ale za to nasyciliśmy się wspaniałymi widokami. Na kolejne wybraliśmy się do Norwegii, licząc na to, że w kilka dni jakie nam pozostały do odlotu, zdążymy odwiedzić i zobaczyć najważniejsze punkty wyspy.

Jak dolecieć na Lofoty?

Jeszcze do jesieni 2022 roku można było dolecieć tanimi liniami popularnego węgierskiego przewoźnika bezpośrednio z Gdańska do portu w Evenes, znajdującego się obok Narwiku, lub do Bodø, miejscowości położonej na południe od archipelagu. Obecnie możemy tutaj dotrzeć z przesiadką w Oslo, co znacznie wydłuża czas podróży, jak i koszty biletu. My kupując bilety z miesięcznym wyprzedzeniem na początku czerwca, zapłaciliśmy ok. 600 zł za dwie osoby i bagaż rejestrowany. Wybierając lot do Bodø, trzeba liczyć się z koniecznością dotarcia na archipelag promem do Moskenes, kosztujący 225 koron norweskich za osobę w jedną stronę. Plusem tego rozwiązania jest na pewno możliwość zobaczenia przepięknych wysp Værøy i Røst, znajdujących się na trasie promu.

Jak dojechać autobusem na Lofoty?

Po Lofotach poruszaliśmy się głównie autobusami i stopem, ale chcąc dotrzeć na koniec archipelagu, wybraliśmy ten pierwszy środek transportu. Trasę Svolvær-Leknes-Å obsługuje miejska spółka Reis Nordland z Narwiku, oferująca również połączenia promowe m. in. do Bodø. Mają podpisane trzy umowy z operatorami autobusów, a są nimi: Nordlandsbuss, Boreal, Torghatten Trafikkselskap. Dziennie jeżdżą dwa kursy o numerze 300, jeden rano o 9.55, drugi popołudniu o 15.50. Ten drugi jedzie do Å z przesiadką w Leknes, natomiast my wybraliśmy poranny z dodatkową przesiadką w Svolvær. Oba kosztują tyle samo, czyli jest 512 koron norweskich. Poniżej najważniejsze informacje dotyczące przejazdu:

  • bilet można kupić najwcześniej 30 min przed odjazdem,
  • kupno biletu za pomocą aplikacji Billett Nordland daje 20% zniżki na przejazd,
  • przy kupnie biletu gotówką (niedostępne w Bodø)  lub kartą u kierowcy, zostaje doliczona opłata w wysokości 20 koron dla dorosłych i 10 kr dla dzieci,
  • bilety ulgowe (50%, za wyjątkiem studentów w zonach 1 i 2) obejmują m. in. dzieci (6 – 15 lat), uczniów szkół średnich, studentów (do 29 lat włącznie) i seniorów (powyżej 67 roku życia),
  • dzieci do 6 lat podróżują bezpłatnie,
  • okresowy karnet Travel Pass Nordland pozwala na podróżowanie zarówno autobusem, jak i łodzią ekspresową przez pełne siedem dni w cenie 1290 koron,
  • można kupić także kartę okresową ważną przez 30 dni,
  • przewóz roweru czy hulajnogi elektrycznej w autobusu jest bezpłatny,
  • wszystkie autobusy mają gniazda USB typu A do ładowania telefonów, a także gniazda 230V do zasilania innych urządzeń.

Nasza podróż przebiega sprawnie i praktycznie nie ma żadnych opóźnień na trasie. Do Å dotarliśmy po ponad 7 godzinach podróży. Jak widać, co najmniej jeden dzień powinien być przeznaczony na przejazd do zachodniej części archipelagu. Cała trasa liczy prawie 350 kilometrów.

Czy Lofoty są przyjazne autostopowiczom?

Zdecydowanie tak! Na wszystkie pięć prób za każdym razem jechaliśmy z kimś mega pozytywnym. W sezonie zatrzymują się tutaj nie tylko Norwegowie, odwiedzający swoje domki letniskowe na archipelagu, ale także podróżnicy z innych krajów, nawet tak dalekich jak Hiszpania, czy Francja. Przez archipelag przebiega jedna główna droga, którą jest Lofoten Mainland Connection, stanowiąca część drogi E10, łącząca Lofoty z lądem. Jeszcze w latach 90-tych na wyspy można było się dostać wyłącznie przez archipelag Vesterålen promem Melbu – Fiskebøl. Budowę drogi, inaczej nazywanej Lofast, rozpoczęto w 1993 roku, a ukończono w 2007 roku, co znacznie skróciło czas jazdy do stolicy Lofotów – Svolvær. Wszystkie większe wyspy archipelagu są już połączone mostami lub podmorskimi tunelami, co przekłada się w znaczącym stopniu na coraz większy ruch turystyczny.

Mimo że na większości odcinków droga wydaje się bardzo wąska, to duża ilość przystanków autobusowych oferuje dobre miejsca do stopowania. Jedyny problem mieliśmy w okolicach większych miast, czy to przy wyjeździe ze Svolvær, gdzie musieliśmy zrezygnować ze stopu na rzecz jazdy autobusem, czy będąc przed Leknes, gdzie byliśmy zmuszeni do przejścia kilku kilometrów do miasta. Dobrze jest napisać sobie na kartce najważniejsze miejscowości, takie jak Reine, Svolvær czy Leknes, aby pomóc kierowcom, w zorientowaniu się dokąd zmierzamy. Podsumowując, o ile w południowej i środkowej Norwegii, kierowcy tego kraju patrzą na autostopowiczów z przymrużeniem oka, o tyle na północy są bardzie skorzy do pomocy. Biorąc pod uwagę ceny w tym północnym kraju, jest to bardzo dobry sposób na utrzymanie naszego budżetu w ryzach. Pewnie gdybyśmy mieli więcej czasu, niż te kilka dni spędzonych na wyspach, to podróżowalibyśmy wyłącznie autostopem. Więcej o naszej podróży do Å przeczytacie w artykule Z Laponii na Lofoty.

Co zobaczyć przemierzając Lofoty w kilka dni?

Podczas kilkudniowego wypadu nie można zobaczyć wszystkich najważniejszych miejsc i atrakcji tego wspaniałego archipelagu. Na to trzeba przeznaczyć co najmniej tydzień, natomiast w te kilka dni można odwiedzić następujące miejsca:

Å – ta mała wieś rybacka leżąca na krańcu Lofotów, w ostatnich latach odwiedzana coraz chętniej przez turystów, jest obowiązkowym punktem każdej wycieczki. Jej mieszkańcy utrzymują się głównie z rybołówstwa, którego głównym produktem jest sztokfisz, czyli suszony dorsz. Jego mięso pod koniec kwietnia pokrywa 400 tysięcy m² Lofotów, zawieszone na charakterystycznych żerdziach, a łącznie suszy się ich 16 milionów kilogramów każdego roku. Dzięki tej technologii produkcji ryba zawiera po wysuszeniu 80% białka, co czyni ją przysmakiem kulinarnym, wykorzystywanym nie tylko w potrawach kuchni skandynawskiej, ale także włoskiej, czy portugalskiej, w której jest składnikiem tradycyjnego narodowego dania – bacalhau. W miejscowości znajdziemy również Muzeum Sztokfisza, Norweskie Muzeum Rybołówstwa , a także zjemy obłędnie dobre cynamonki w tutejszej piekarni. Osobiście bardzo polecam także restaurację Brygga i tamtejszą zupę rybną.

Charakterystyczne żerdzie do suszenia sztokfisza

Moskenes – siedziba gminy i miejscowość znana najbardziej z promu, przypływającego tutaj z turystami z Bodø. Obok promu położony jest duży i dobrze wyposażony kamping, który zazwyczaj jest pierwszym przystankiem dla wysiadających turystów i stanowi świetny punkt wypadowy na okoliczne trasy trekkingowe. Możemy stąd wybrać się na słynny Reinebringen, a także na najwyższy szczyt wyspy – Hermannsdalstinden (1029 m n.p.m.), gdzie w drodze na górę można zanocować w popularnej chatce Munkebu. Więcej o naszym pobycie w tych dwóch miejscowościach przeczytacie w artykule Moskenesoya Zachodnia Wyspa Lofotów.

Moskenes

Reinebringen – mierzący „zaledwie” 448 metrów szczyt jest najpopularniejszym miejscem na zachodnich Lofotach, a to dzięki imponującym widokom ze szczytu, znanym zwłaszcza z mediów społecznościowych. Latem 2021 roku ukończona została droga na grań szczytową, budowana przez Szerpów, sprowadzonych do tego celu z Nepalu pięć lat wcześniej. Wymusiła to postępująca erozja góry oraz zagrożenia w postaci spadających skał, rosnącego wraz ze wzrostem ruchu turystycznego (w sezonie górę odwiedza nawet 1000 osób dziennie). Wcześniej góra była uważana za stromą, błotnistą i trudną do zdobycia. Nowa droga wiodąca szerokim schodami jest monotonna, przez co może być wymagająca fizycznie, bardziej niż zwykły szlak turystyczny. Początek ścieżki znajduje się na zachód od tunelu Ramsvik, gdzie niestety nie ma parkingu, a najbliższy bezpłatny znajdziemy przy punkcie widokowym na fiord Djupfjord, około 1,3 km od startu szlaku. W przypadku niekorzystnych warunków pogodowych trasa jest zamykana, głównie ze względu na niebezpieczeństwo pośliźnięć. Samo wejście na szczyt zajmuje ok. godzinę.

Widok z Reinebringen na Reine

Reine – uważana za najładniejszą osadę rybacką na Lofotach, położona na cyplu tuż obok głównej trasy, składająca się z kilku wysepek połączonych mostami. Już w latach 70 – tych największy tygodnik w Norwegii wybrał ją najpiękniejszą wioską w całym kraju. Słynne zdjęcia wioski ze szczytu Reinebringen do dziś wykorzystywane są w wielu przewodnikach i informatorach turystycznych dotyczących tego regionu. Miejsce oferuje wiele form aktywnego wypoczynku, w tym: spływy kajakowe, trekking, rejsy łodzią po Reinefjorden czy wyprawy wędkarskie. Miejscowość jest także siedzibą tutejszego centrum kultury (Reine Cultural Center), gdzie znajdują się obrazy norweskiej artystki Evy Harr. Na jednej z wysp Reine – Sakrisøy – mieści się Anitas Seafood, restauracja połączona ze sklepem, w której można spróbować rybnego burgera ze sztokfisza. Na głównej wyspie możemy odwiedzić Tapperiet Bistro, gdzie znajdziemy nawet polskie menu! Ceny nie należą do najtańszych, ale podobnie jak Å, warto choćby spróbować tutejszej doskonałej zupy rybnej. Na sąsiedniej wyspie Hamnøy można przenocować w tradycyjnych, norweskich domkach rybackich znanych jako Eliassen Rorbuer Accommodation, często występujących na fotografiach z Lofotów krążących po sieci.

Wlepki na znaku przed Reine

Ramberg – kolejna mała miejscowość, tym razem znajdująca się na wyspie Flakstadøya. Znana głowie z plaży w zatoce Jusnesvika, na której wypoczywał nawet książę Haakon – następca norweskiego tronu. Jest jedną z najbardziej znanych, popularnych i najdłuższych plaż na Lofotach. Na pierwszy rzut oka przypomina plaże Hawajów, otoczona z trzech stron stromymi szczytami, jednak temperatura tutaj się znacznie się różni, od tej panującej na wyspie położonej na Pacyfiku. Za to jest bardzo dobrym miejscem dla miejscowych surferów, którzy korzystają tutaj nie tylko z wysokich fal, ale także ze świetnej infrastruktury Lofoten Beach Camp, na który składa się:

  • kamping,
  • bar,
  • boisko do siatkówki,
  • slackline,
  • miejsce na grilla,
  • wypożyczalnia rowerów,
  • wypożyczalnia sprzętu do surfingu wraz ze szkółką.

Organizuje się tutaj ponadto lekcje jogi na plaży. Ze względu na biały piasek miejsce jest słusznie nazywane „Karaibami Północy”.

Plaża w Ramberg

Henningsvær – kolejna wioska rybacka położona tym razem wyspie Austvågøya, niedaleko Svolvær, korzeniami sięgająca XVI wieku, a nawet dalej. Nazywana „Wenecją Lofotów”, a dzięki tradycyjnej zabudowie rybackiej prezentuje się niezwykle urokliwie. Znana jest głównie ze słynnego stadionu, otoczonego skałach na wybrzeżu, który zyskał popularność w raz z rozwojem fotografii dronowej na początku XXI wieku. Wody położone na południu od wioski, to jedne z najbogatszych łowisk ryb na świecie, których połów przypada na zimę, a miasto eksportuje rocznie nawet 66 tysięcy ton dorsza. Na przełomie lipca i sierpnia odbywa się tutaj festiwal hipisowski Trevarefest, podczas którego wioska tętni życiem, a na ulicach pojawia się mnóstwo fanów klimatu tamtych lat z całej Skandynawii. W wiosce znajduje się także szkoła wspinaczkowa, a jedna z treningowych ścian, znajduje się zaraz przy wjeździe do miejscowości. Z jednego z parkingów przed Henningsvær można wybrać się na szczyt Festvågtind (541 m n.p.m.), na który prowadzi stroma, trwająca ok. trzech godzin trasa. Do osady można dostać się autobusem ze Svolvær, który przejeżdża obok plaży Rørvikstranda z piękną turkusową wodą, na której można zanocować. Znajduje się 7 km przed Henningsvær, jest wyposażona w płatne toalety i ujęcie wody, a także stanowi dobry punkt wypadowy.

Festiwal Trevarefest w Henningsvær

Svolvær – centrum administracyjne Lofotów jest ważnym węzłem komunikacyjnym i jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc na Lofotach przez turystów – co roku miasto odwiedza 200 tysięcy osób. W mieście znajdziemy małe muzeum II wojny światowej (Lofoten Krigsminnemuseum), a także wiele firm oferujących wycieczki łodzią, połączone z obserwacją wielorybów. Co ciekawe, jest tutaj także wyciąg narciarski, którym zajmują się wolontariusze. Ze Svolvær można wybrać się na trekking na niezwykle interesujący szczyt Svolværgeita (150 m n.p.m), nazywany „rogami kozy” ze względu na charakterystyczne dwa rogi wystające z wierzchołka góry. Śmiałkowie często przeskakują półtora metrową szczelinę pomiędzy nimi, ryzykując upadek z dużej wysokości!

Czy warto jechać na Lofoty z małym budżetem?

Często decyzja o wyjeździe Skandynawii jest przez nas zarzucana, ze względu na wysokie koszty związane z pobytem w tej części Europy. Tym bardziej, gdy myślimy o wyjeździe na Lofoty – jeden z najbardziej obleganych kierunków w nordyckich krajach w ostatnich latach. Nic bardziej mylnego! Dzięki obowiązującemu w całej Skandynawii prawie Allemannsretten, o którym piszę więcej w poradniku na temat Kungsleden, możemy zaoszczędzić sporo pieniędzy na noclegach. Do niedawna bezpośrednie loty do Bodø czy Nariwku, także pozwalały na spore oszczędności, ale nawet lecąc z przesiadką w Oslo, możemy upolować niezłe okazje, u przewoźników oferujących tanie loty.

Dziki biwak na plaży Rørvikstranda

Posiłkując się zakupami w sklepach na archipelagu, wydaliśmy około 575 koron na zakupy spożywcze dla dwóch osób podczas pięciu dni naszego pobytu. Dotarcie autobusami do najdalej wysuniętej miejscowości na zachód kosztowało nas około 650 koron za dwie osoby (jedna ze zniżką), co również można bezproblemowo osiągnąć jadąc autostopem. Nawet ceny kampingów, gdybyśmy chcieli z nich skorzystać, oscylują średnio w granicach 250 koron przy dwóch osobach, co jest z pewnością ceną do zaakceptowania.

Oczywiście wyjście do pubu czy restauracji wiąże się już z większymi wydatkami, ale przynajmniej jeden czy dwa wypady nie zubożeją mocno naszego portfela, o ile nie będziemy przesadzać z piciem czy jedzeniem. Dla przykładu zupa rybna ze starterem i piwem dla jednej osoby to koszt 240 koron, a jeżeli nie chcemy wydawać pieniędzy w restauracjach, możemy skorzystać z jedzenia na stacjach benzynowych, gdzie rybnego burgera kupimy już w okolicach 75 koron. Piwo to wydatek około 90 koron w pubie, natomiast w sklepie puszka kosztuje w granicach 35 koron.

Podsumowanie

O ile jeszcze kilka lat temu wyjazd na archipelag położony na kole podbiegunowym był dla większości Polaków czymś trudno osiągalnym, zarówno finansowo, jak i logistycznie, o tyle teraz te kraina stoi przed każdym otworem. Wystarczy kilka dni wolnego, dużo chęci i samozaparcia, a także dobrego planu, aby cieszyć się widokiem tego wspaniałego łańcucha wysp i wysepek.

Henningsvær

Jeśli zastanawiasz się jak spędzić tydzień czy dwa tygodnie urlopu według swoich zasad i na łonie natury, śmiało możesz pakować plecak i rezerwować lot to tego cudownego miejsca. Pocztówkowe krajobrazy zostaną w Twojej pamięci na długie lata, a Skandynawia nie będzie Ci się wyłącznie kojarzyć z zimnym, surowym klimatem i drożyzną, ale z wolnością biwakowania, super ludźmi poznanymi na stopie, mnóstwem rybackich łodzi w każdej osadzie, a nawet pięknym i ciepłym słońcem, niezachodzącym przez cały dzień. Odkryj krainę sztokfisza i wybierz się na bajeczne Lofoty!

Wybrzeże Henningsvær

Podobne wpisy