Wrak samolotu na Islandii – katastrofa na plaży Solheimasandur
Wrak samolotu na Islandii, a konkretnie Dakoty C-117, wchodzącej w skład amerykańskiej marynarki wojennej, to nie tylko jedna z największych atrakcji wyspy, ale także jedna z jej tajemnic. Co wydarzyło się w drugiej połowie listopada 1973 roku podczas rutynowego lotu do Keflaviku?
Jak samolot pojawił się nad Islandią? Dlaczego nie usunięto go z plaży Solheimasandur? Jak trafić na miejsce katastrofy bez ryzyka? Z jakiego powodu wrak występuje tak często w klipach, teledyskach czy filmach? O tym dowiesz się, czytając artykuł o wraku samolotu na Islandii!
W artykule znajdziesz:
- Wrak samolotu na Islandii – jak doszło do katastrofy?
- Dlaczego wrak samolotu na Islandii należał armii USA?
- Jak dotrzeć do słynnego wraku samolotu na Islandii?
- Kiedy najlepiej wybrać się do wraku samolotu na Islandii?
- Jak wygląda wrak samolotu na Islandii – Dakota C-117?
- Wrak samolotu na Islandii w kulturze popularnej
Wrak samolotu na Islandii – jak doszło do katastrofy?
Wrak samolotu na Islandii to jedna z najciekawszych atrakcji wyspy ognia i lodu. Jaka jest historia katastrofy? Był prawdopodobnie 21 listopada 1973 roku. Żołnierze Marynarki Wojennej USA, po uzupełnieniu zapasów na stacji radarowej w Stokksnes, wystartowali Dakotą C-117 (a nie DC-3, jak powszechnie się uważa) z lotniska Hofn Hornafjordur w południowo-wschodniej Islandii. Celem lotu była wojskowa baza lotnicza w Keflaviku, położona niedaleko stolicy.
W trakcie lotu załoga prawdopodobnie napotkała silne oblodzenie silników i odnotowała brak paliwa. Przypuszcza się, że w trakcie lotu temperatura mogła wynosić około -10 stopni Celsjusza, prędkość wiatru sięgać nawet 100 kilometrów na godzinę, a w powietrzu miała unosić się gęsta mgła. Brak dowodów, że był to główny powód wystąpienia problemów podczas lotu (bardziej realny jest błąd ludzki). Cała siedmioosobowa załoga wraz z kapitanem podjęła decyzję o awaryjnym lądowaniu na plaży Solheimasandur.
Kapitana za sterami miał jednak zastąpić 26-letni porucznik mający podobno na koncie zaledwie 21 godzin lotów, choć ciężko uwierzyć w to, że wojskowy był aż tak niedoświadczony, więc jest to raczej wątpliwa informacja. Niektóre relacje sugerują nawet, że to on miał podjąć decyzję o zmianie kursu lotu na południe, a co więcej, również sugerować załodze, że lądowanie w wodzie będzie bezpieczniejszą opcją niż zderzenie z lodowcem.
Ktokolwiek był za sterami, udało się zatrzymać samolot około sześciu metrów przed oceanem, co potwierdza, że od początku planem było lądowanie na lądzie, a zatrzymanie się tak blisko wody było dziełem przypadku. Koniec końców wszyscy członkowie załogi przeżyli, a po uruchomieniu radia mogli wezwać pomoc i około godziny później zostali ewakuowani helikopterem.
Cała katastrofa do dziś pozostaje tematem spekulacji — zarówno w kwestii jej przyczyn (bardziej oparta na faktach wydaje się teoria o użyciu przez załogę niewłaściwego zbiornika paliwa), jak i dokładnej daty zdarzenia (podaje się także 24 listopada). Niewątpliwym faktem jest, że dzięki świetnie zachowanemu kadłubowi do dziś można podziwiać tę atrakcję turystyczną, jaką jest wrak samolotu na Islandii.

Dlaczego wrak samolotu na Islandii należał do armii USA?
Wrak samolotu na Islandii był własnością Stanów Zjednoczonych, ponieważ ten wyspiarski kraj, jako jeden z nielicznych krajów na świecie, nie posiada własnej armii. Utrzymuje jedynie jednostki wojskowe, takie jak Islandzki System Obrony Powietrznej, który w praktyce ogranicza się do obsługi kilku centrów radarowych. Po drugiej wojnie światowej kraj zyskał istotne znaczenie geopolityczne, co sprawiło, że Amerykanie ulokowali tam bazę wojskową w Keflaviku.
Dlaczego jednak wypadek nie był niczym nowym dla jej mieszkańców? Loty pomiędzy stacjami radarowymi a Keflavikiem były częstą praktyką, ale dochodziło do licznych wypadków. Według dokumentacji wojskowej, między 1941 a 1973 rokiem średnio co 31 dni rozbijał się jeden amerykański samolot. Zgodnie z umową USA wypłacały odszkodowania, które Islandczycy przeznaczali na finansowanie usuwania takich maszyn. Nie wszystkie jednak usunięto, czego przykładem jest leżący na Solheimasandur wrak samolotu na Islandii.
Jak dotrzeć do słynnego wraku samolotu na Islandii?
Wrak samolotu na Islandii jest dostępny pieszo lub zorganizowanym autobusem. Większość turystów wybiera wygodniejszą opcję autobusu, który w sezonie kursuje codziennie od godziny 10:00. Przejazd trwa około 15 minut i kosztuje kilkadziesiąt złotych. Dzieci w wieku od 9 do 18 lat płacą pół ceny, a te do 8 jeżdżą za darmo. Ostatni kurs odbywa się o godzinie 17:00, a aktualne ceny oraz kalendarz rezerwacji dostępne są online. Dla wytrwalszych dostępna jest piesza trasa o długości 3,5 kilometra po kamienistym terenie.
Ścieżka zaczyna się na darmowym parkingu Solheimasandur, przy drodze nr 1 prowadzącej z Reykjaviku. Choć dystans może nie wydawać się imponujący, to warunki pogodowe na Islandii sprawiają, że pokonanie tej trasy może być wyzwaniem. Przy dobrej pogodzie i szybkim tempie dojście do miejsca katastrofy zajmuje około 45 minut, ale silny wiatr może wydłużyć podróż do ponad godziny. W trudniejszych warunkach warto ubrać się odpowiednio: najlepiej w dwie warstwy, w tym jedną przeciwdeszczową lub przeciwwiatrową, a także włożyć buty trekkingowe.
Kiedy najlepiej wybrać się do wraku samolotu na Islandii?
Optymalnym czasem na wyprawę jest okres od maja do września, gdy dni są dłuższe, a warunki korzystniejsze. Krajobraz jest iście księżycowy. Na płaskiej plaży dominuje czarny piasek, dlatego cała okolica jest bardzo tajemnicza. Na trasie są tyczki, które pomagają w orientacji na otwartym terenie, jednym z najbardziej niebezpiecznych na Islandii. Na plaży Solheimasandur mogą wystąpić powodzie wywołane wybuchami wulkanów pod lodowcami, tzw. Jokulhlaup. Fale o wysokości dochodzącej do 10 metrów pochłaniają wszystko, co napotkają na swojej drodze. Istnieje przez to zagrożenie, że sam wrak zostanie wkrótce pochłonięty przez ocean.
To właśnie erupcje wulkanu Katla pod lodowcem Myrdalsjokull ukształtowały wulkaniczny charakter tej plaży. Turyści mogą nie tylko zmagać się tutaj z żywiołami, ale także szybko wychłodzić lub zgubić we mgle. Praktycznie nie ma dnia bez akcji ratowniczej ICE-SAR, islandzkiego odpowiednika GOPR-u. Od 2016 roku, po zamknięciu terenu wokół maszyny przez właściciela, nie można dojechać tam własnym samochodem, a złamanie zakazu grozi grzywną do 800 euro. Jest to kwota, która skutecznie odstraszyła wielu turystów, którzy wypożyczonymi autami chcieli podjechać pod sam wrak samolotu na Islandii.

Jak wygląda wrak samolotu na Islandii – Dakota C-117?
Wrak samolotu na Islandii można oglądać bez przeszkód — nie ma barierek ani taśm odgradzających. Można nawet wejść do kabiny pilota i pasażerskiej. Mimo upływu ponad 50 lat pozostałości maszyny nadal są w całkiem dobrym stanie. Na pierwszy rzut oka rzuca się w oczy duża ilość naklejek, które turyści zostawiają na poszyciu jako pamiątki. Miejsce upodobali sobie także grafficiarze — jedno z ich dzieł jest widoczne na kadłubie.

Wszystkie wartościowe elementy zostały zdemontowane przez amerykańskie wojsko zaraz po katastrofie. Właściciele ziemi, na której leżą pozostałości maszyny, Einar i Eyrun, przez jakiś czas wykorzystywali ją jako składzik na drewno, a później Einar wpadł na pomysł, by zrobić z niego strzelnicę. Stąd widoczne na kadłubie ślady po kulach. Ich znajomy Hegli otrzymał od Einara ogon Dakoty, aby dokończyć budowę domu z elementów innej rozbitej amerykańskiej jednostki powietrznej. Jak widać, części były na wagę złota, więc często szabrowano jakikolwiek wrak samolotu na Islandii.

Wrak samolotu na Islandii w kulturze popularnej
Wrak samolotu na Islandii to miejsce, które jest znane także w kulturze popularnej. Pojawiło się m.in. w teledysku „I’ll Show You”, gdzie Justin Bieber zjeżdża na deskorolce z dachu kadłuba (czego wraz z wspinaniem nie zaleca się robić). Na Islandii nakręcono też teledysk „Gerua” z indyjskiego filmu Dilwale, w którym widać miejsce katastrofy. Z kolei teledysk „Let Me In” koreańskiego zespołu Loona to kolejny przykład produkcji wykorzystującej tę scenerię.
Maszyna pojawiła się także na okładce albumu Hijrah Georga Hirscha z 2016 roku, w odcinku „Viking Trucks” programu Top Gear America, w holenderskim reality show Wie is de Mol?, w filmie dokumentalnym Heima zespołu Sigur Rós oraz w serialu Netflix – Katla. Nawet fani Star Trek organizowali tu sesje zdjęciowe.
Dzięki silnej obecności w kulturze popularnej maszyna została jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych na wyspie, ponieważ wiele fanów ww. programów, teledysków i filmów chce zobaczyć na własne oczy wrak samolotu na Islandii.
Zobacz inne wyprawy Obiektywnego Atlasa:
Kungsleden – Szlak Królewski w Laponii na północy Szwecji
Lofoty – Jak dojechać i co zobaczyć w 4 dni
Rumunia – co warto zobaczyć w 2 tygodnie, jadąc samochodem z Polski?

