Gdzie jest zamek Drakuli w Rumunii? Transylwania i Zamek Poenari
Gdzie jest prawdziwy zamek Drakuli w Rumunii? Na pewno nie w Bran
Prawdziwy zamek Drakuli w Rumunii, czyli Zamek Poenari, znajduje się około 3 godzin jazdy od Braszowa. Wjeżdżając ponownie na Trasę Transfogarską, kierujemy się nią na północ do kempingu, noszącego nazwę jednej z najbardziej popularnych postaci z klasyki horroru. Dracula Camping, położony po prawe stronie biegu rzeki Ardżesz (rum. Argeș), będzie naszą bazą wypadową do wyjścia na górujące nad nim wzgórze, gdzie znajduje się zamek.
Dlaczego to Zamek Poenari był siedzibą pierwowzoru hrabiego Drakuli, czyli Wlada Palownika, a nie położony obok Braszowa zamek Bran? Krótko wyjaśniam to na zakończenie poprzedniego wpisu o naszym pobycie w Braszowie. Przypomnę tylko, że Bran było tylko „książkową” siedzibą najsłynniejszego wampira wszechczasów, a Wlad Palownik, zwany Drakulą, był rzeczywistym gospodarzem Zamku Poeanari.
Po rozbiciu namiotu korzystamy z całkiem przestronnej wiaty, w której robimy kolację, zaprzyjaźniając się z pieskami, będącymi naszą jedyną obroną przed hasającymi w okolicy niedźwiedziami, nie licząc elektrycznego płotu okalającego kemping, We wpisie o Trasie Transfogarskiej opowiadam więcej o naszym spotkaniu z niedźwiedziem, ale mimo że było to ciekawe doświadczenie, nie chcielibyśmy go powtarzać.
Do kolacji, aby wprawić się w nastrój miejsca, słuchamy gotyckiego rocku w postaci numeru czeskiej grupy XIII. Století pod tytułem „Elizabeth”. Dochodzące do nas z zupełnej ciemności wycie tutejszych bezpańskich psów sprawia, że czujemy coraz większy niepokój. W momencie ujadanie psów ucicha, a słychać jedynie przerażający skowyt jednego z nich, który brzmi, jak zwierzę odzierane ze skóry. Idziemy więc potulnie spać, licząc na to, że ogrodzenie wytrzyma potencjalny atak miejscowych bestii.
Nie mogąc zasnąć, czytam powieść Brama Stokera „Dracula”, w międzyczasie sięgając po informacje na temat Wlada Palownika, a więc postaci, z której autor brał inspirację, tworząc bohatera swojej książki.

Kim był Wlad Palownik i jak przebudował zamek Poenari w Transylwanii?
Wlad Palownik był hospodarem wołoskim, który urodził się Sighisoarze w Transylwanii, i pochodził z dynastii Basarabów, władającej Wołoszczyzną od XIV do XVII w. Przydomek Drakula zawdzięcza m.in. swojemu ojcu, którego nazywano Diabłem (Dracul), stąd później jego samego zwano Synem Diabła. Przez całe życie toczył niezliczone walki z Turkami, mimo że jego pierwsze panowanie było skutkiem ich zabiegów. Po interwencji węgierskiej zbiegł na wygnanie do Mołdawii, by po kilku latach przejść na stronę Madziarów i ponownie zasiąść na tronie.
Swe drugie panowanie rozpoczął od krwawej zemsty na bojarach, którzy byli odpowiedzialni za śmierć jego brata i ojca. Część z nich od razu kazał nabić na pale, a pozostałym przy życiu nakazał maszerować 200 kilometrów ze stolicy w Târgoviște, przez góry, na Zamek Poenari. Następnie zmusił ich do jego przebudowy. Podobnie zresztą zrobił z pojmanymi przez swoją armię Turkami, którzy mieli żądać od niego m.in. haraczu, a ciało osobistego sekretarza sułtana „uhonorował” najwyższym palem.
Umiejętnie lawirując pomiędzy Węgrami a Turkami, zdołał nie tylko utrzymać władzę, ale także ją poszerzyć, aż po wybrzeże Dobrudży, o którym pisałem w artykule o Delcie Dunaju. Broniąc swej ojczyzny przed najazdem tureckim, korzystał z brutalnych podstępów, takich jak paleni wsi, zatruwanie studni, czy nawet rozprzestrzenianie chorób zakaźnych. Przed wejściem do stolicy ustawił Turkom na powitanie „las pali”, wraz z nabitymi na nich jeńcami z armii półksiężyca. Sułtan po zobaczeniu kilkunastu tysięcy nieszczęśników zrezygnował z dalszej walki.
Po kolejnym przewrocie u władzy został uwięziony przez Węgrów, ale mimo to, dzięki wstawiennictwu hospodara mołdawskiego udało mu się powrócić na tron. Ostatecznie zginął zamordowany przez spiskowców. Jego odciętą i zakonserwowaną w miodzie głowę wysłano do Stambułu, a ciało do dziś spoczywa w monasterze we wsi Snagov. Wedle szacunków amerykańskiego dziennikarza Nigela Cawthorne’ego Wlad Palownik przyczynił się do śmierci około 50 tysięcy mieszkańców Wołoszczyzny.
Jak wejść na zamek Drakuli z Camping Drakula? Trasa na Zamek Poenari
Po niespokojnej nocy rano dobudzamy się solidną porcją kawy. Częstujemy resztkami śniadania naszych czworonogich towarzyszy z kempingu, a więc Diobła, jak nazwaliśmy młodego, małego i czarnego niczym smoła pieska, a także jego większego i starszego kolegę o długiej, białej sierści. Nie sądziliśmy, że będą aż tak milusińskie. Nie odstępują nas ani na krok i razem z nami ruszają w górę, towarzysząc nam w drodze do na Zamek Drakuli, która okazuje się, że nie jest wcale lekka, ani prosta.
Zamek Poenari położony jest na samym szczycie, więc podejście leśną ścieżką jest bardzo strome, a sama trasa prowadzi nas krętymi schodami, których jest ponad 1400! Po kilkudziesięciu metrach wspinaczki odpada pierwszy członek naszej wyprawy, a mianowicie piesek-senior. Nie dziwimy mu wcale, bo sami mamy niezłą zadyszkę. O dziwo najlepiej z nas radzi sobie Diobeł, który nic nie robi sobie z kolejnych schodów, śmigając do góry w zawrotnym tempie, jakby było to jego codzienną rutyną.

Po niecałej godzinie wspinaczki dochodzimy do podnóża murów zamczyska, a właściwe jego ruin, choć właśnie takie zamki najbardziej lubię – średniowieczne i nadgryzione zębem czasu. To, co pierwsze się rzuca w oczy o widoki, jakie oferuje Zamek Poenari – są po prostu bajeczne! Patrząc ze szczytu na północ, widać Góry Fogaraskie, z najwyższym szczytem Moldoveanu, który zdobyliśmy kilka dni wcześniej. Natomiast na południe rozpościera się rozległa Nizina Wołoska wraz z dwiema stolicami – historyczną, czyli Târgoviște i obecną, Bukaresztem, o pobycie w którym również pisałem wcześniej na blogu.
Z wysokości zamku spoglądamy na meandrującą pod nami rzekę Ardżesz, która rozpoczyna swój bieg w tutejszych Górach Fogaraskich i wpada do Dunaju na granicy rumuńsko-bułgarskiej. Okoliczne doliny są bardzo głębokie i wąskie, więc nie dziwi nas, że Wlad Palownik wybrał to miejsce, jako swoją twierdzę.

Zamek Drakuli – zwiedzanie ruin, czyli jak wygląda dziś Zamek Poenari?
Zamek Drakuli nie przetrwał oczywiście w całości do dzisiejszych czasów. Północne ściany, wystawione na spore wietrzenie od strony gór, w zasadzie nie istnieją. Gdzieniegdzie wystają z ziemi nieliczne ich części, dlatego ta część zamku jest ogrodzona barierkami, aby zwiedzający nie stoczyli się w czeluści dolin.

Za to południową cześć stanowią wysokie i dobrze zachowane mury, które powstały w czasie obudowy zamku po osunięciu się na nim ziemi w drugiej połowie XIX w. Podobnie jak na szczytach gór, także na jednej z zachowanych baszt zamkowych powiewa rumuńska, trójkolorowa flaga.

Wąskie przejścia, wystające z fundamentów kamienie, czy schodki prowadzące do punktów obserwacyjnych, wszystko to dodaje zamkowi niemal klimat wiedźmińskiego Kaer Morhen. Poza murami spotykamy oczywiście symbol Wlada Palownika, czyli pale, od których zyskał swój przydomek. Widzimy na nich wysoko zawieszone kukły, mające oczywiście przypominać ofiary Wlada. Przyznajemy, że jest to dla nas trochę przerażające. Nie łatwo było żyć w średniowieczu. Zwłaszcza na Wołoszczyźnie.

Robimy kilka rundek zdjęciowych po zamku, gdzie mający niespożyte siły Diobeł pcha się przed kamerę, ochoczo pozując z nami do zdjęć. Łapiemy aparatem kilka pięknych ujęć i idziemy do wyjścia. Wracamy na szlak, gdzie czeka na nas prawie półtora tysiąca schodów do zejścia. Drepczemy w dół, na szczęście na lekko, więc nie obciążamy zbytnio kolan, choć pod koniec jesteśmy trochę zmęczeni. Musieliśmy jeszcze pożegnać naszych serdecznych kumpli, czyli dwójkę czworonogów z kempingu. Nastawiamy nawigację i ruszamy dalej w kierunku Masywu Retezatów, opuszczając Dracula Camping.

Zobacz inne nasze wyprawy:

